Album pt. „Zabytki Techniki Łodzi” to wyjątkowe zdjęcia Łodzi – a tym samym pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników historii miasta oraz fotografii zabytków techniki.

To przygoda, której efektem były zdjęcia ilustrujące zabytki tego pofabrycznego miasta. Fotografia wnętrz i architektury, w której specjalizuje się Paweł Augustyniak, otworzyła przed nim drzwi do niedostępnych i tajemniczych miejsc, dzięki czemu jego zdjęcia, odkrywają techniczne dzieła sztuki i mechaniczne skarby miasta.

Przeczytajcie krótką historię powstawania projektu i współpracy Pawła Augustyniaka z pomysłodawcą i twórcą albumuMaciejem Kronenbergiem z Centrum Inicjatyw na Rzecz Rozwoju REGIO.

Turystyka w Polsce z albumem „Zabytki Techniki Łodzi”?

Maciej Kronenberg: Po drugiej wojnie światowej w latach 50. i 60 na zachodzie – zwłaszcza w Anglii – pojawiło się zjawisko archeologii przemysłowej, czyli poszukiwania starych rozwiązań technicznych, odwiedzania tych miejsc, inwentaryzowania, badania i upowszechniania dla turystów. Z tego wykształciła się turystyka przemysłowa i poprzemysłowa czy turystyka dziedzictwa poprzemysłowego. Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że to jest pewnego rodzaju nisza. Poznawanie dawnych rozwiązań technicznych nie jest czymś, co masowego turystę interesuje. Natomiast można to w pewien sposób umasowić i bardzo dobrym przykładem takiej próby są Manufaktura w Łodzi z projektem Muzeum Fabryki oraz EC1.

Wydanie przewodnika i albumu „Zabytki Techniki Łodzi” to efekt ponad trzyletniego projektu. Pierwszym jego etapem była inwentaryzacja wszystkich zabytków techniki w Łodzi. Dzięki temu udało się znaleźć ponad tysiąc obiektów.

Paweł Augustyniak: Maciej poszukiwał fotografa wnętrz i architektury, który zna Łódź, czuje „ducha” tego miasta. Zobaczył moje zdjęcia i skontaktował się…

Temat był bardzo ciekawy, dlatego od razu zdecydowałem się na współpracę. Lubię odkrywanie Łodzi od trochę innej strony, a udział w tym przedsięwzięciu umożliwiał dostęp do miejsc, do których potencjalnie zwykły śmiertelnik nigdy nie trafi. To było bardzo pociągające. Mogłem wejść pod nieckę basenu, aby zobaczyć stare pompy i zbiorniki na wodę; miałem możliwość fotografować zabytkowe piece gazowe oraz wiele innych fascynujących obiektów i przestrzeni.

Jak wyglądały przygotowania do sesji fotograficznej zabytków techniki?

MK: Moją autorską wizją było to, co znajdzie się w albumie, czyli które z zabytków będą fotografowane. Tworzyłem również przewodnik, pisząc do niego teksty o zabytkach techniki. Podzieliłem je na kategorie tematyczne tak, aby później przy doborze zdjęć do albumu wszystkie te kategorie były reprezentowane.

PA: Dostałem od Macieja, krótki brief, czyli spis urządzeń wraz z historią miejsc, w których się znajdują. To było bardzo pomocne w procesie przygotowań do realizacji tego projektu. Miałem dokładny opis zabytków z wyjaśnieniem do czego służyły, jak się ich używało i kto z nich korzystał. Przed każdą sesją odwiedzałem wybrane miejsce, rozmawiałem z ludźmi, którzy zarządzają tymi miejscami, robiłem dokumentację. Dobry plan pomagał mi w odpowiednim wybraniu pory dnia oraz doborze sprzętu do fotografowania.

MK: Paweł miał swobodę w doborze fotografowanych obiektów w danej kategorii.

Wyglądało to tak: ja mówiłem, że potrzebujemy np. 3–4 zdjęć latarni z klatek schodowych w łódzkich kamienicach. Wskazywałem lokalizacje, a Paweł wybierał te obiekty, które najlepiej się prezentowały, komponowały i pasowały do koncepcji.

PA: Aby pokazać w sposób interesujący zabytkowy obiekt techniki, trzeba się do tego przygotować. To wydaje się proste, bo przecież każdy z tych obiektów powinien być ciekawy ze względu na swoją historię i funkcję. Nie jest to jednak tak oczywiste. Pojawiły się trudności, ponieważ niektóre z tych urządzeń nie wydają się na pierwszy rzut oka interesujące. Zdarzało się tak, że wystawał tylko kawałek metalu ze ściany i trzeba było wymyślić sposób, aby go dobrze sfotografować. Czekałem na odpowiednie światło słoneczne sączące się przez stare okno, używałem zadymiarek, a czasami sam doświetlałem te miejsca lampami studyjnymi. Można powiedzieć, że przy tym przedsięwzięciu było dużo kreatywnej pracy.

Co powinien umieć fotograf? Jakie umiejętności umożliwią mu stworzenie dobrej fotografii zabytku techniki?

PA: Fotografowanie wnętrz i architektury, a tym bardziej zabytkowych obiektów znajdujących się w tych wnętrzach wymaga od fotografa dużych umiejętności technicznych, ale przede wszystkim pewnego rodzaju wrażliwości. Połączenie tych dwóch rzeczy pozwala wydobyć prawdę, życie i historię z zapomnianych przedmiotów i urządzeń.

MK: Znałem dokonania Pawła, ponieważ publikował już wcześniej zdjęcia Łodzi. Były wśród tych fotografii również zdjęcia zabytków techniki. Dało się zauważyć, że Paweł kocha Łódź, kocha zabytki i że wie, jak je fotografować.

Wydaje mi się, że fotograf – tak jak każdy artysta – musi stworzyć więź z miejscem czy obiektem, który fotografuje. Tak samo jest w mojej branży – przewodników po Łodzi… Może być przewodnikiem osoba, która trafiła do tego miasta jako dorosła, ale moim zdaniem najlepszym przewodnikiem jest ten, kto się tu wychował i czuje to miasto.

Album, który tworzyliście, to coś więcej niż tylko publikacja z pięknymi zdjęciami?

PA: Zdecydowanie tak. Dla mnie to przede wszystkim podsumowanie pięknej przygody. Przygotowując się do pracy w danej lokalizacji, wyobrażałem sobie, jak to miejsce wyglądało dawniej. Starałem się wczuć w epokę. Gdy w poszukiwaniu obiektu wchodziłem do miejsca, które kiedyś tętniło życiem, spełniało swoją funkcję – czasami bardzo ważną, a teraz jest puste, inaczej zagospodarowane, to musiałem znaleźć kontekst, w którym będę fotografował. To może brzmi dziwnie, ale wyobrażałem sobie ludzi, którzy tam pracowali, żyli. Prawie słyszałem ich rozmowy, dźwięki życia codziennego i pracy.

Fascynuje mnie poszukiwanie, odkrywanie miejsc, których nie wszyscy mają okazję zobaczyć. Stare komórki, piwnice w willach, pałacach, obiektach często niedostępnych dla zwykłego Kowalskiego. Miejsca zapomniane, do których ma dostęp tylko pracownik techniczny – często nie wiedząc, że obcuje z zabytkiem techniki. To jest ciekawe. Czuję się wtedy trochę jak Indiana Jones przeżywający kolejną swoją przygodę w podziemiach pełnych pajęczyn, do których nikt nie zaglądał od wielu lat.

MK: Dla mnie obok waloru promocyjnego publikacja ma również walor edukacyjny. Łodzianie, którzy mieszkają w mieście od lat, oglądając zdjęcia, czytając opisy w albumie, są zaskoczeni istnieniem takich zabytków. Często tego typu obiekty są na tyle mało wyeksponowane w przestrzeni publicznej, że mijamy je codziennie, nie zwracając na nie uwagi.

W przypadku takiego miasta jak Łódź, dziedzictwo przemysłowe i zabytki techniki mają wpływ na atrakcyjność turystyczną miasta tak samo, jak dziedzictwo filmowe, pałace, wille fabrykanckie czy cała zabudowa z przełomu XIX i XX wieku. Jeżeli tylko potencjalny turysta ma szansę zobaczyć w internecie bądź takich publikacjach jak nasza tego typu zabytki, to może zainteresować się miastem jako destynacją turystyczną.

PA: Gdybym nie był fotografem wnętrz i architektury, z pewnością nigdy nie poznałbym miasta tak, jak znam je dzisiaj. Wiem, że jestem jedną z niewielu osób, które miały możliwość doświadczenia Łodzi w tak wyjątkowy sposób. Dzięki temu, że fotografuję, mam możliwość dzielenia się tym doświadczeniem z widzami – w tym z mieszkańcami Łodzi, ale również turystami z różnych zakątków świata.

Rozmawiał: Maciej Mazerant