Fotografia w biurze a może galeria fotografii w firmie… czy to pomysły, które warto realizować?

W przypadku Kancelarii Rachunkowej ACCOUNTING & TAX odpowiedź była oczywista – to się „opłaca”!. Zdjęcia Łodzi publikowane na Facebookowym profilu Pawła Augustyniaka stały się inspiracją do stworzenia fotograficznej galerii na ścianach łódzkiej kancelarii rachunkowej.

O historii miłości do miasta (ale nie tylko!), o znaczeniu fotografii w budowaniu wizerunku nowoczesnej firmy opowiada Pani Agnieszka Piąstka – w duszy artystka, w życiu twardo stąpająca po ziemi bizneswoman.

Jak wyglądał proces doboru zdjęć do Pani biura i jak przebiega współpraca z autorem zdjęć?

Agnieszka Piąstka: Muszę przyznać, że najtrudniejszym, najdłuższym dla mnie procesem i przy tym dużym wyzwaniem był wybór tych najpiękniejszych i najciekawszych ujęć Łodzi z ponad 6 tys. przesłanych zdjęć autorstwa Pana Pawła Augustyniaka. Obecnie w Kancelarii znajduje się 17 fotografii i dwie tapety przedstawiające najciekawsze miejsca w Łodzi.

W wyborze pomogły mi również moje koleżanki z Kancelarii, ponieważ bardzo mi zależało, by także im było przyjemnie przebywać i spędzać czas w pracy.

Współpraca z Panem Pawłem sprawiła mi ogromną przyjemność. Z wielką radością mogę powiedzieć, że to człowiek o ciekawej osobowości, z piękną duszą i niesamowitą fotograficzną pasją. Cudne zdjęcia oraz fototapety najciekawszych miejsc i budynków w Łodzi znajdują się w mojej Kancelarii Rachunkowej ACCOUNTING & TAX mieszczącej się przy ulicy Nawrot 12 na 4. piętrze i rzeczywiście tworzą taką „mini galerię” jego fotograficznych fascynacji. Ta piękna kolekcja ujęć łódzkiej architektury oraz widoków wita mnie codziennie i cieszy nie tylko moje oczy, ale także duszę i serce.

Bardzo miło wspominam współpracę zarówno z samym Panem Pawłem, jak również z jego współpracownikami z Media Press. Zdecydowanie polecam za profesjonalizm, wysoką jakość i przede wszystkim za niesamowitą wrażliwość artystyczną.

Paweł Augustyniak: Pierwszym etapem współpracy jest zawsze spotkanie, rozmowa. Odwiedzam firmę bądź inne miejsce, gdzie mają znaleźć się moje fotografie. Dzięki temu mam już wyobrażenie tego, jaka fotografia w biurze się sprawdzi, jakie zdjęcia będą dobrze wyglądać we wnętrzu, a także jak muszą być przygotowane, tj. na jakim podkładzie wydrukowane oraz jak oprawione itd.

Następnie przygotowuję katalog zdjęć i udostępniam. W przypadku Pani Agnieszki to był spory katalog, więc mieliśmy z czego wybierać. W międzyczasie sam podsyłam pomysły fotografii, które moim zdaniem będą świetnie wyglądać w danej przestrzeni. Gdy mamy już wybrane propozycje, fotografuję wnętrza i robię wizualizacje. Chcę, abyśmy z klientem mieli pewność, że zdjęcia mojego autorstwa będą doskonale pasować do przestrzeni, a tym samym spełnią swoją rolę, czyli przyczynią się do budowania pozytywnego wizerunku, dając radość odwiedzającym i pracownikom firmy/instytucji, w której będą eksponowane.

Finalnie, przyjeżdża ekipa z Media Press z poziomicami, fototapetami, ramami i montujemy fotografie w tych miejscach, które wybraliśmy i które klient zaakceptował na wizualizacjach.

Czy dbałość o wizerunek miejsca np. stworzenie mini galerii sztuki może mieć wpływ na komfort pracowników, a tym samym jakość ich pracy?

AP: Zdecydowanie wizerunek miejsca pracy, w którym przebywa się zwykle większą część naszego życia, jest ogromnie ważny – zarówno dla komfortu wizualnego, jak i naszej psychiki. Atrakcyjność takiej przestrzeni ma ogromny pozytywny wpływ na pracę i zdecydowanie przekłada się na jej jakość.

Ja osobiście uwielbiam szeroko rozumianą sztukę. Interesuję się zarówno fotografią, jak i malarstwem, muzyką czy teatrem. Komfort i estetyka wizualna w miejscach, w których przebywam, odgrywają w moim życiu bardzo ważną rolę. Zawsze zwracam na takie szczegóły wyjątkową uwagę.

Fotografie autorstwa Pana Pawła Augustyniaka sprawiają, że codziennie mogę je podziwiać. Dodają energii do działania, wywołują same pozytywne emocje i uśmiech na twarzy, a to jest dla mnie najważniejsza wartość.

PA: Ogromną wagę przywiązuję do tego, aby zdjęcia miały jak najlepszą jakość. Będą one bowiem na co dzień towarzyszyć pracownikom, klientom odwiedzającym przestrzeń, w której się znajdują. Używam sprzętu fotograficznego z górnej półki, o dużej matrycy tak, aby można było zdjęcia drukować w dużym formacie – na przykład jako fototapety – bez straty jakości. Fotografia w biurze musi być najwyższej jakości. 

Każde zdjęcie, które wykonuję, jest przygotowane pod wydruk na fototapecie, czyli w dużym formacie. To daje możliwość bardzo indywidualnego dopasowania zdjęcia do upodobań, gustu i zapotrzebowania klienta. Oczywiście tworząc fotografię, skupiam się przede wszystkim na ujęciu chwili, magii miejsca, ale nie zapominam w procesie twórczym o praktycznych aspektach fotografii.

Jak odbierają przestrzeń – galerię fotografii – klienci i partnerzy biznesowi firmy?

AP:  Zdjęcia i fototapety czarują swoim urokiem wszystkie moje koleżanki z Kancelarii, współpracowników, odwiedzających nas klientów, partnerów biznesowych oraz uczestników organizowanych spotkań biznesowych i szkoleń oraz samych właścicieli budynku, w którym wynajmujemy lokal. Osoby odwiedzające naszą Kancelarię, które są również mieszkańcami Łodzi, zachwycają się ciekawymi i pięknymi ujęciami naszych lokalnych zabytków i miejsc.

Natomiast osoby, które przyjeżdżają z innych miast czy państw są również zainteresowane przede wszystkim historią i lokalizacją. Pytają, gdzie te urokliwe miejsca ze zdjęć i fototapet można zobaczyć oraz zwiedzić. Bardzo mnie cieszy, że ta „mini galeria” łódzkich budowlanych akcentów intryguje, wywołuje ogólne zainteresowanie i przyczynia się do rozpoczęcia bardzo ciekawych rozmów.

PA: Wspaniałe jest to, że współpracując z klientem możemy stworzyć niepowtarzalną atmosferę, dopełnić wnętrze fotografiami, sprawić, że będą stanowić integralną część przestrzeni. Możemy również sprawić, że fotografie stają się punktem wyjścia do oglądania wnętrza. Jako fotograf architektury i wnętrz patrzę na takie przestrzenie oczami nie tylko artysty, ale również klienta, a czasami nawet projektanta wnętrz. Dzięki moim fotografiom przestrzeń ma być „pełna”… Stają się one przysłowiową kropka nad „i” we wnętrzu.

Ulubione miejsce w Łodzi, które rekomendowałaby Pani do sfotografowania, to…?

AP: … zdecydowanie cały kompleks Księżego Młyna. Jego historia, zabytkowe piękno jest cały czas w moim sercu, głównie ze względu na moją rodzinną historię. Z ogromną radością obserwuję, jak Księży Młyn i jego okolice pięknieją z dnia na dzień. Cieszę się, że o nim nie zapomniano i podjęto rewitalizację tych pięknych pofabrycznych budynków wkomponowanych w otaczającą ich miejską przyrodę.

Do moich ukochanych miejsc mogę również zaliczyć Pasaż Róży mieszczący się przy ulicy Piotrkowskiej 3, który czaruje nas magią miliona drobnych lusterek, w szczególności o zachodzie słońca, kiedy wszystko dookoła staje się piękną wielobarwną tęczą. Można poczuć się wtedy jak Alicja w krainie czarów.

Kolejnym miejscem, do którego często powracam, jest artystyczne podwórko autorstwa mojego ulubionego malarza Wojciecha Siudmaka. Elewacje kamienicy przy ul. Więckowskiego 4 ozdobił pełny fantastycznych postaci i światów obraz „Narodziny dnia”, dzięki któremu przenosimy się do wspaniałego świata baśni.

Według mnie takich godnych sfotografowania miejsc w Łodzi jest znacznie więcej – zarówno tych z duszą i historią, która ciągle żyje w murach z czerwonej cegły, jak i tych powstałych całkiem niedawno. Ciekawym przykładem może być połączenie dawnych budynków i budowli z nowoczesnym designem i wykończeniem. Jako przykład można wymienić Art_Inkubator, Centrum Nauki i Techniki EC1, Monopolis czy OFF Piotrkowską.

Dodatkowo oprócz miejsca z wielką przyjemnością mogę polecić również łódzkie wydarzenie Light Move Festival, które grą świateł i wszelakich świetlnych instalacji jeszcze piękniej podkreśla urok i wyjątkowość niektórych budynków i budowli. Wydarzenie stanowi niesamowitą atrakcję dla fotografów oraz hobbistycznych pasjonatów łódzkiej architektury, takich jak ja.

PA: Cieszę się, że większość z tych miejsc mam już uwiecznionych na fotografiach. Czerpię z takich rekomendacji przesyłanych do mnie w komentarzach na Facebooku czy mailowo poprzez stronę internetową. Mam wspaniałą grupę fanów na Facebooku oraz Instagramie, którzy motywują mnie do systematycznych wędrówek po mieście w poszukiwaniu rekomendowanych miejscówek.

Skąd potrzeba stworzenia przestrzeni, w której ważną rolę odgrywają fotografie Łodzi? Czy to lokalny patriotyzm, miłość do miasta?

AP: Prawdopodobnie obie wymienione rzeczy spowodowały taką potrzebę. Gdzieś wewnętrznie, w głębi duszy i serca już dawno zostały mi one zupełnie nieświadomie zakorzenione i z upływem lat rozrastały się oraz nabierały coraz większej siły i świadomości już w dorosłym życiu.

Z pewnością na potrzebę stworzenia fotograficznej „łódzkiej” przestrzeni w Kancelarii Rachunkowej ACCOUNTING & TAX wpłynęła również moja rodzinna historia z miłością w tle, którą ciągle wspominam z ogromną nostalgią i sentymentem.

Ta historia miała swój początek dawno temu w Łodzi, ale dla mnie ta najważniejsza jej część zaczęła się od 1930 r., kiedy to urodził się mój dziadek, łodzianin od wielu pokoleń. Całe dzieciństwo spędził na typowym łódzkim podwórku. A swoją zawodową przygodę około 1950 roku zaczął w dawnych Zakładach Włókienniczych UNIONTEX przy ul. Tymienieckiego w Łodzi, które mieszczą się na terenie Księżego Młyna. W międzyczasie do Łodzi ze słynnych Lipiec Reymontowskich przyjechała do pracy moja babcia. Mieszkała na tzw. stancji, która wtedy była najczęstszym rodzajem zamieszkania dla młodych nowo przybyłych do Łodzi osób i również rozpoczęła pracę w tym samym miejscu, co mój dziadek. Pewnego dnia ci młodzi ludzie spojrzeli sobie głęboko w oczy i zakochali się od pierwszego wejrzenia. Niesamowite, jaka ta miłość musiała być ogromna, że już po trzech miesiącach znajomości zdecydowali się zostać małżeństwem. Byli cudowną, szanującą się wzajemnie i kochającą parą do końca swoich dni. Zawsze byli dla mnie najwspanialszym przykładem i wzorem do naśladowania.

Ale na tym nie koniec tej historii. Moja mama, córka wspomnianych dziadków, rozpoczęła naukę w Zespole Szkół Handlowych Nr 2, który mieścił się na Księżym Młynie. Mój tata w podobnym czasie przyjechał do Łodzi. Niewiarygodne, ale rozpoczął pracę również w fabryce włókiennictwa UNIONTEX. W jakiś magiczny sposób kolejni młodzi ludzie w latach 70-tych. odnaleźli się i wybrali wspólną drogę na dalsze życie.

I tu owa historia jeszcze się nie kończy, bo jako nastolatka długo zastanawiałam się, jaką drogę życiową wybrać. Czy iść w stronę malarstwa, które zawsze mnie fascynowało, ponieważ malowałam całymi dniami, czy jednak w stronę bardziej ścisłą, związaną z matematyką, która nigdy nie sprawiała mi problemu, a nawet ją lubiłam. Serce wybierało oczywiście piękno, jakie wiąże się z tworzeniem i malowaniem, a rozum podejście bardziej racjonalne, praktyczne. Szukałam szkoły i kiedy pierwszy raz stanęłam pod ogromnymi, zabytkowymi i drewnianymi drzwiami z piękną, ciężką stylizowaną klamką, a wszystko to wtopione w piękną, tak charakterystyczną dla Łodzi czerwoną cegłę i w cudnym, przepełnionym historią otoczeniu, już wiedziałam, że to „moje” miejsce i to tu właśnie chcę się dalej uczyć. A sztuka i malarstwo cały czas jest ze mną, jako hobby i odskocznia od codzienności życia. Nigdy nie żałowałam podjętego wyboru. Wracając jednak do szkoły, w wyniku niesamowitego zbiegu okoliczności była to ta sama szkoła, którą wybrała moja mama, czyli Liceum Handlowe w niestety nieistniejącym już Zespole Szkół Handlowych Nr 2 na Księżym Młynie.

A żeby historii stało się zadość, to na studiach spotkałam cudownego mężczyznę, który jest obecnie moim mężem. Jak się później okazało, kiedy się bliżej poznawaliśmy, on również jest związany z nieruchomościami i ma do nich ogromny sentyment z racji wykonywanego zawodu i prowadzenia rodzinnych biznesów w Łodzi.

Ze względu na tę rodzinną historię Łódź zawsze będzie w moim sercu. Stąd właśnie mój ogromny sentyment do przepięknych, odnowionych łódzkich kamienic, do starych pofabrycznych budynków i budowli, które obecnie ku mojej wielkiej radości poddawane są rewitalizacji oraz do tajemniczych, magicznych odrestaurowanych podwórek, czy woonerfów, tworząc tym samym jedyny, wyjątkowy i niepowtarzalny klimat naszego miasta.

Rozmawiał: Maciej Mazerant